Od czerwcowego numeru jestem redaktorem w internetowym dwumiesięczniku, KONIEcznika. Moje artykuły są podpisywane "Margerytka". W tym numerze znajdziesz mój tekst pod tytułem "W jak wszechstronność". Miłego czytania!
Pod koniec wakacji postanowiłam wyposażyć Dibi w nowe ochraniacze ujeżdżeniowe, a że powstał z tego fajny komplecik, także i w kaloszki. Niestety, tak jak z czaprakiem firmy Lovequestrian mam same dobre doświadczenia, tutaj już od pierwszych sekund testu spotkało mnie rozczarowanie. Co do danych technicznych, są to ochraniacze ujeżdżeniowe i kaloszki, model chyba z poprzedniego roku o nazwie "Green". Do wyboru były podobne, tylko piaskowe lub bordowe. Zestaw ma podszycie ze sztucznego futerka, aczkolwiek jest to ładne i przyjemnie miękkie zastępstwo. Wierzchnia warstwa została zrobiona z skóry syntetycznej, pikowanej w romby cekinami. Kaloszki są zrobione w ten sam sposób, z takich samych materiałów, tyle że sam kalosz jest neoprenowy, a futerko występuje tylko na górze. Do zestawu była dołożona firmowa torba, a komplet obejmuje tylko 2 ochraniacze, w teorii można stosować na przód lub tył (producent zaleca wtedy wziąć rozmiar o jeden większy). Podczas oglądania byłam z...
Przed obozem bardzo długo szukałam "tego idealnego" czapraka. Warunki były proste - ujeżdżeniowy, granatowy (najlepiej ze złotym) i elegancki. Przejrzałam dużo firm, tych mniejszych, jak i większych, później polskie i zagraniczne. Trafiłam na stronę Fery i nie mogłam oderwać wzroku od ich produktów. Model Lamina spełniał wszystkie warunki, jakie postawiłam, cena nie była aż tak... no dobra, była wysoka, ale jak się dowiedziałam później, szyto go specjalnie dla mnie (aż żałuję, że nie było wtedy opcji personalizowania, która z tego co się orientuję, teraz jest dostępna). Był jednak z tym drobny problem - czas realizacji. Miał to być prezent na święta, zamawiałam go jakieś 3 tygodnie przed Wigilią, a przyszedł gdzieś w połowie stycznia. Okazało się, że był problem z materiałem, potem nie miał kto go uszyć i tak zeszły prawie dwa miesiące. Jednak pomimo tego, czaprak okazał się cudownym i dobrym zakupem. Materiał jest bardzo łatwy do czyszczenia przez swoją st...
Komplet jest modelem Spring Fly z firmy HKM , albo przynajmniej taką nazwę noszą nauszniki w większości sklepów internetowych. Składa się on z czapraka, nauszników i owijek (których na zdjęciu poniżej nie widać). Różowy materiał jest obszyty szarą lamówką z dwoma kolorowymi paskami - błękitnym i różowym. Czaprak jest porządnie wykonany, od spodu podszyty siateczką, jednak pomimo tego, potu nie wchłania idealnie, a przez jasną barwę, ślady po soli zostają na zewnątrz, w okolicach siodła. Po praniu nic się z nim nie stało, co jest na duży plus, bo coraz więcej czapraków po jednym praniu "wymięka" i się mechaci. Nauszniki również idealnie przewiewne nie są i zdarzyło mi się kilka jazd, podczas których cała część uszna była mokra, bo kobył tak grzał, że można było wyciskać. Pomimo tego, ładnie się układają na uszach i materiał jest dobrze zszyty, zdarzało mi się, że nauszniki z HKM mają środek nie w tym miejscu i zjeżdżały w jedną stronę. Największą zaletą w t...
Komentarze
Prześlij komentarz